Nie od dziś wiadomo, że uzupełnieniem bezpłatnej wersji OpenOffice.org w naszym kraju są oferty ze wsparciem technicznym za które się płaci. Niedawno zaczął działać nowy gracz: Top7 ze swoim OpenOffice T7, a pewnie w ramach autopromocji 5-lecie działalności świętowano w OpenOffice Polska.
Postanowiłem w nietypowy (?) sposób przyjrzeć się trzem ofertom: zwróciłem uwagę na to jak w/w produkty są reklamowane w Google AdWords (bo zauważyłem, że są). Oto wyniki — po wpisaniu w Google.pl hasła openoffice (albo “openoffice t7″), oczom ukazują się (z różną częstotliwością) następujące linki sponsorowane:
Pobierz OpenOffice T7
www.openzone.pl Pobierz pakiet biurowy i używaj za darmo!
OpenOffice dla firm
Kompletny pakiet biurowy z
profesjonalnym wsparciem od 99 zł!
www.openoffice.com.pl
Nie ufaj podróbkom
www.ux.pl Wybierz zaufanie i bezpieczeństwo OpenOffice.ux.pl od 81,15 zł netto
(kopia na wszelki wypadek na http://img237.imageshack.us/my.php?image=uxjm7.jpg)
Oczywiście cieszę się, że polskie firmy znajdują fundusze na przecież nie tak tanią reklamę w Internecie i w dodatku w jakiś sposób promują OpenOffice.org.
Dwie pierwsze reklamy to typowy marketing. Co do trzeciej, nie rozumiem dlaczego firma UX już od tak dawna w ten sposób walczy z innymi wersjami OOo, ale nie podoba mi się to. O ile pamiętam, nie raz — także na linuxnews.pl — czytałem o FUD serwowanym przez Microsoft, jednak nie przypominam sobie, by MS używał takich słów jak “podróbka”.
W końcu w UX sami wykorzystują OpenOffice.org dla zarabiania pieniędzy na darmowym produkcie. Na moje pytanie, jakie to znaczne zaangażowanie w projekt (pkt. 9 tu) jest gwarantowane zapłaceniem pieniędzy tej firmy, osoba, która odebrała telefon w Gliwicach, nie była w stanie przekonująco odpowiedzieć.
Znaczne zaangażowanie firmy Ux Systems w rozwój OpenOffice jest możliwe - tylko i wyłącznie - dzięki naszym klientom nabywającym komercyjne produkty OpenOffice.ux.pl. Bez takiego sprzężenia zwrotnego egzystencja polskiej lokalizacji OpenOffice byłaby zagrożona.
Wychodzi na to, że mimo roboty jaką wykonuje SUN Microsystems, zatrudniając programistów, oraz w pewnej mierze Novell, jak rozumiem są określani mianem podróbek.
Pal licho StarOffice — piętnowany jest też macierzysty OpenOffice.org, źródło z którego wywodzi się każda kolejna wersja produktu firmy UX, a nieszanowana jest praca ludzi pochodzących także z Polski spoza UX.
Co sądzicie o takiej “inicjatywie” zwalczania darmowego OpenOffice i w dodatku nazywania wszystkiego co nie jest ich produktem - podróbką? Nazywanie tak wersji, za którą lokalizację zapłaciłeś klika lat temu Ty i Ja z podatków, a jak sądzę ludzie i firmy pomogły stworzyć? Czy mamy czuć się zagrożeni stwierdzeniem (pkt. 3 tu):
Tylko w pełni legalne oprogramowanie zapewnia “spokojny sen”?
Niby wszystko dobrowolnie, ale… Może warto przypomnieć sobie te ostrzeżenia zanim wyśle się SMS-a dla “programistów”. Nazwę to dyskredytowaniem projektu z którego sami czerpią, aby przekonać do płacenia na wsparcie tegoż samego projektu. Trochę to zakręcone, prawda?
Przy okazji, poszperałem trochę: właściwe konta bankowe i PayPal projektu OpenOffice.org są pod adresem http://contributing.openoffice.org/donate.html
Źródło: http://linuxnews.pl/ux-systems-ostrzega-nie-ufaj-podrobkom/
Tags: fud,
marketing,
openoffice.org,
kraj,
biznes,
Newsy